Urodziłam się w czasach, gdy spędzało się wakacje na podwórku, przy skakance albo z kredą w ręku, oraz w czasach, gdy telewizja była luksusem. Z sentymentem wspominam te lata i te chwile, które rzadko, jeśli w ogóle, były uwieczniane na kliszach, a potem były wywoływane i wklejane do albumów.

Zrobiłeś ważne zdjęcie? Wręcz odbitkę bliskim

Odbitki zdjęćDziś zrobienie zdjęcia jest bajecznie proste, a aparat prawie każdy ma w telefonie. Dla mnie, zrobienie zdjęcia jest mniej ważne, niż jego wywołanie. Na półce stoją albumy, a co najważniejsze zdjęcia – robię zawsze po kilka odbitek. Jeśli robię zdjęcie swego syna to odbitkę mam ja, on i jeszcze moja mama. Wiem, że młodzi muszą wyrobić sobie nawyk wywoływania zdjęć, a nie tylko „cykania”. W tej chwili może te odbitki nie są aż tak ważne, ale nabiorą mocy za rok, za pięć czy dwadzieścia, albo wtedy gdy zepsuje się komputer i stracimy dane. Dla mnie nie ma nic piękniejszego niż ulotne momenty złapane na zdjęciu. Potem w albumie albo ramce mogę patrzeć na nie, kiedy chcę. Gdy chrzciliśmy mojego syna, odbitki dostali wszyscy najbliżsi krewni i teraz poprosiłam o to samo; by on wziął odbitki z chrzcin mojej wnusi. Odbitki zdjęć są w różnych formatach i różnych  cenach. Ja mam swojego ulubionego fotografa, gdzie zawsze wywołuję zdjęcia. On już wie jakie odbitki chcę, bo wie, że inne nie pasują mi do albumu. Mam nadzieję, że mój syn będzie robił podobnie. Że o wspomnieniach nie zostanie mi tylko jego płyta, ale zdjęcia wywoła, rozda odbitki najbliższym, z podziękowaniem za uczestnictwo. Tak mówi dobre wychowanie.

Jest wiele rzeczy, za którymi czasem tęsknię z rozrzewnieniem. Szczególnie, gdy oglądam stare zdjęcia. Na nich widać moją młodość, bliskość rodziny, beztroskę. Z czasem człowiek poważnienie, ale za to ma dzieci i wnuki, na których również tę beztroskę i radość widać. I to trzeba uchwycić dla przyszłych pokoleń.

Close Menu